piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 1

-Kochanie już 07:00 wstawaj, bo się spóźnisz do szkoły!-Jak zwykle przyszła mam i zaczęła mnie budzić. 
Usiadłam na łóżku i zaczęłam udawać, że coś mnie boli, żeby nie iść do szkoły.
-Mamo źle się czuję, nie dam rady iść dziś do szkoły.
-Ciągle Cię coś boli! Nie udawaj, tylko wstawaj i idź do szkoły!-Mama znała już te sztuczki....
-Mamo, ja nie chce tam iść! Nie chce znów być pośmiewiskiem!
-Nie zwracaj na nich uwagi, to przestaną!-Taaa mama ciągle tak mówiła. 
W ogóle mnie nie rozumiała!
Musiałam znów iść do budynku, którego nie cierpię. Zawsze kiedy tam szłam czułam strach... Zjadłam śniadanie i wyszłam. W drodze rozmyślałam jak będzie wyglądał ten dzień, może będzie dobrze...., co ja mówię?!? Nigdy nie jest dobrze! Całą drogę nie mogłam przestać wmawiać sobie, że jestem bezbronna i samotna. Wchodząc do szatni zobaczyłam Sonię! Moje serce zabiło mocniej, ale nie z radości, wręcz przeciwnie, ze strachu! W głowie pojawiał się tylko głos ,,Może mnie nie zauważy. Może mnie nie zauważy!''. Jednak zauważyła. 
-Witaj szmatławcu!! Piękny mamy dziś dzień, prawda??- Z radością na twarzy mówiła te słowa. Spuściłam głowę w dół, nie odzywając się ani słowem, ruszyłam w stronę drzwi. 
-Odpowiedz jak Cię  pytam!!! Gdzie idziesz! Wracaj tu! A z resztą idź debilko!!
Łzy zaczęły napływać mi do oczu, ale postanowiłam się nie rozpłakać...
Pierwsza godzina to był Język Polski. Było nawet spokojnie...
Połowa dnia też minęła nawet dobrze, ale dwie ostatnie godziny były udręką!
Jak zwykle szłam usiąść na schodkach w rogu korytarza, zazwyczaj nikogo tam nie było, ale dziś była tam Ona. Gdy ją zauważyłam chciałam szybko zawrócić, ale nie zdążyłam. Jej donośny głos krzyczał:
-Ty  larwo co tam u Twojego Pedałka, Och przepraszam BIBERA!!- Mówiła to z takim uśmieszkiem pod nosem, że nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć!:
-Nie mów tak na Niego ty wytapetowana kurwo!!! Zajmij się swoim pierdolonym życiem!!!
Wszyscy wokół zaczęli się śmiać, rozpłakałam się, a ta dziwka znów:
-Och jak mi przykro!!! Hahaha! Dziecko się rozpłakało! Hahaha! Cóż to za piękny widok!
Nie wytrzymałam tego, cała zalana łzami uciekłam ze szkoły. Poszłam do parku, usiadłam na ławce i zaczęłam płakać jeszcze bardziej... Nienawidziłam tej suki! Bałam się też wrócić do domu, bo wiedziałam, że mama została poinformowana, że uciekłam. Jak wrócę na pewno będzie awantura! 
Ale przecież nie będę spać w parku. Gdybym miała przyjaciółkę......Mogłabym wtedy się komuś wygadać. No cóż...muszę  się zbierać. Wstałam z ławki i zaczęłam iść do domu. Gdy już dotarłam, zatrzymałam się przed bramą i stałam tak dłuższą chwile....Myślałam jak uniknąć tej awantury. Z niechęcią otworzyłam drzwi i ku mojemu zdziwieniu mama nie odezwała się ani słowem. Siedziała czytając książkę na sofie. 
Poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa. Internet...tylko tam miałam znajomych. Tam byli ludzie, którzy mnie rozumieli.  Usidłam  na łóżko i weszłam na Twittera. Sprawdziłam co nowego u Justina. I nagle usłyszałam pukanie do drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz