sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 2

-Proszę!- Krzyknęłam odkładając laptopa na bok. 
-Nie przeszkadzam?
-Nie...Mamo czemu masz taką minę...?- Jej wyraz twarzy nie wróżył nic dobrego. Bałam się co za chwile powie. Bałam się, że to znów moja wina.
-Kochanie musimy poważnie porozmawiać...-Jej głos brzmiał tak oficjalnie. Zaczęłam się jeszcze bardziej bać.
-Okey...a o co chodzi?
-Dzwoniła ciocia Ellie...Powiedział, że przyjeżdża na wakacje i...
-I co?-Szybko zapytałam, bardzo lubiłam ciocię Ellie. Zawsze miałyśmy dobry kontakt, ale gdy wyjechała do Londynu rzadko rozmawiałyśmy.
-Jesteś już prawie dorosła, więc powiem ci to po prostu, Ellie może mieć nowotwór...-Łzy mi napłynęły do oczu.
-Vanessa, to jeszcze nie jest pewne na 100%, więc nie ma co dramatyzować. Ona przyjeżdża tu po to, żeby zrobić wszystkie potrzebne badania. Miejmy nadzieje, że to tylko fałszywy alarm- Gdy to mi mówiła czułam, że Ona też się boi o ciocię, tylko nie chce tego pokazać. Posiedziała chwile milcząc i poszła. Gdy drzwi się zamknęły zaczęłam płakać. Nie mogę przecież stracić jedynej osoby, która mnie rozumie. I co z tego, że dawno nie rozmawiałyśmy, Ona nadal jest dla mnie ważna. Płakałam coraz bardziej, wyciągałam chusteczka po chusteczce i ocierałam oczy. 
Nie mogłam w to uwierzyć! Życie nie było dla mnie litościwe. Cały czas cierpiałam. W moim życiu rzadko kiedy były szczęśliwe chwile. Pierwszy raz pomyślałam o żyletce, miała ją w szufladce szafki, która stała przy moim łóżku....Nigdy się nie cięłam, ale ona zawsze tam leżała. Sięgnęłam po nią i trzymając w ręce mówiłam ,,Zawsze mówiłam, że osoby, które się tną są głupie...A może to im pomaga? Może to daje im ulgę?! Może to rozwiąże moje problemy...ze szkołą, samotnością, odrzuceniem....?'' Po chwili dotknęłam nią do nadgarstka....ale nie mogłam tego zrobić...Coś mi mówiło, żebym poczekała. Odłożyłam ją i postanowiłam, że się zdrzemnę.
Gdy się położyłam spojrzałam na plakaty wiszące na ścianie, były to plakaty z Justinem, który się uśmiechał. Przypomniałam sobie, że On też nie miał lekkiego życia, że też był wyśmiewany w szkole, ale nie tracił wiary....Szkoda tylko, że ja nie jestem taka silna jak On...Oczy zaczęły mi się zamykać i zasnęłam.




piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 1

-Kochanie już 07:00 wstawaj, bo się spóźnisz do szkoły!-Jak zwykle przyszła mam i zaczęła mnie budzić. 
Usiadłam na łóżku i zaczęłam udawać, że coś mnie boli, żeby nie iść do szkoły.
-Mamo źle się czuję, nie dam rady iść dziś do szkoły.
-Ciągle Cię coś boli! Nie udawaj, tylko wstawaj i idź do szkoły!-Mama znała już te sztuczki....
-Mamo, ja nie chce tam iść! Nie chce znów być pośmiewiskiem!
-Nie zwracaj na nich uwagi, to przestaną!-Taaa mama ciągle tak mówiła. 
W ogóle mnie nie rozumiała!
Musiałam znów iść do budynku, którego nie cierpię. Zawsze kiedy tam szłam czułam strach... Zjadłam śniadanie i wyszłam. W drodze rozmyślałam jak będzie wyglądał ten dzień, może będzie dobrze...., co ja mówię?!? Nigdy nie jest dobrze! Całą drogę nie mogłam przestać wmawiać sobie, że jestem bezbronna i samotna. Wchodząc do szatni zobaczyłam Sonię! Moje serce zabiło mocniej, ale nie z radości, wręcz przeciwnie, ze strachu! W głowie pojawiał się tylko głos ,,Może mnie nie zauważy. Może mnie nie zauważy!''. Jednak zauważyła. 
-Witaj szmatławcu!! Piękny mamy dziś dzień, prawda??- Z radością na twarzy mówiła te słowa. Spuściłam głowę w dół, nie odzywając się ani słowem, ruszyłam w stronę drzwi. 
-Odpowiedz jak Cię  pytam!!! Gdzie idziesz! Wracaj tu! A z resztą idź debilko!!
Łzy zaczęły napływać mi do oczu, ale postanowiłam się nie rozpłakać...
Pierwsza godzina to był Język Polski. Było nawet spokojnie...
Połowa dnia też minęła nawet dobrze, ale dwie ostatnie godziny były udręką!
Jak zwykle szłam usiąść na schodkach w rogu korytarza, zazwyczaj nikogo tam nie było, ale dziś była tam Ona. Gdy ją zauważyłam chciałam szybko zawrócić, ale nie zdążyłam. Jej donośny głos krzyczał:
-Ty  larwo co tam u Twojego Pedałka, Och przepraszam BIBERA!!- Mówiła to z takim uśmieszkiem pod nosem, że nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć!:
-Nie mów tak na Niego ty wytapetowana kurwo!!! Zajmij się swoim pierdolonym życiem!!!
Wszyscy wokół zaczęli się śmiać, rozpłakałam się, a ta dziwka znów:
-Och jak mi przykro!!! Hahaha! Dziecko się rozpłakało! Hahaha! Cóż to za piękny widok!
Nie wytrzymałam tego, cała zalana łzami uciekłam ze szkoły. Poszłam do parku, usiadłam na ławce i zaczęłam płakać jeszcze bardziej... Nienawidziłam tej suki! Bałam się też wrócić do domu, bo wiedziałam, że mama została poinformowana, że uciekłam. Jak wrócę na pewno będzie awantura! 
Ale przecież nie będę spać w parku. Gdybym miała przyjaciółkę......Mogłabym wtedy się komuś wygadać. No cóż...muszę  się zbierać. Wstałam z ławki i zaczęłam iść do domu. Gdy już dotarłam, zatrzymałam się przed bramą i stałam tak dłuższą chwile....Myślałam jak uniknąć tej awantury. Z niechęcią otworzyłam drzwi i ku mojemu zdziwieniu mama nie odezwała się ani słowem. Siedziała czytając książkę na sofie. 
Poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa. Internet...tylko tam miałam znajomych. Tam byli ludzie, którzy mnie rozumieli.  Usidłam  na łóżko i weszłam na Twittera. Sprawdziłam co nowego u Justina. I nagle usłyszałam pukanie do drzwi.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Bohaterowie...

                                            Vanessa: 17- letnia dziewczyna, która nie ma przyjaciół, jest wyśmiewana w szkole, szykanowana z powodu swojego Idola. Nie radzi sobie z problemami, zaczyna się ciąć. Rodzina w ogóle jej nie rozumie, szuka zrozumienia w internecie. Czy je znajdzie?? Jej marzeniem jest spotkać Idola i mieć przyjaciółkę... Czy jej marzenia się spełnią?


                          Sonia: Rówieśniczka Vanessy. Codziennie w szkole ją dręczy. 
                                      Uważa się za najlepszą. Ale z czasem strony się odwrócą...




                   John: 19-letni chłopak, który jest szkolnym przystojniakiem. Gra w szkolnej drużynie                                      piłkarskiej. Nigdy nie zwracał uwagi na Vanesse. Czy to się zmieni?



                  Jack: Najlepszy kumpel Johna. Zawsze mu doradza w podjęciu decyzji. John                                                    zwraca się do niego z każdym problemem. 



                                    Sylwia: Dziewczyna samotna, zamknięta w sobie jak Vanessa.  
                                                 Ma podobne problemy. Czy dziewczyny się zaprzyjaźnią?
   





Zachęcam do czytania i komentowania ;)